OD RANGI MECZU NIE ZALEŻY RANGA KIBICA
niedziela, 29 stycznia 2012
Krytycy naszych szczypiornistów - NA DRZEWO!!!!


Dla wielu naszych rodaków 9 miejsce na ME w Serbii naszych szczypiornistów uznało za sromotną porażkę żądając przy tym wyrzucenia trenera Wenty ze stanowiska trenera kadry narodowej.
Niema sensu tego komentować - głównie na forach w internecie piszą to osoby które nie mają o szczypiorniaku ZIELONEGO POJĘCIA.

Nasz team pokazał prawdziwą waleczność, asertywność na tych ME - nie na darmo uznaje się piłkę ręczną za dyscyplinę dla prawdziwych twardzieli.
Tuż przed turniejem z kadry Biało-Czerwonych wypadło czterech bardzo ważnych zawodników - do Belgradu nie mogli pojechać: Sławomir Szmal, Marcin Lijewski, Tomasz Rosiński i Bartłomiej Tomczak.
Podczas samych ME wielkie problemy mieli Krzysztof Lijewski, Grzegorz Tkaczyk, a na koniec Mariusz Jurkiewicz - a mimo wszystko udowodniliśmy swoją rangę; przecież pokonanie Duńczyków czy też Niemców ma swoją wymowę.

Wyniki, które osiągnęła i osiąga ta drużyna są i tak dużo większe niż wskazywałaby na to liga, infrastruktura, czy budżet.
Chłopaki dali z siebie wszystko, kto grał w ręczną wie, że czasami po prostu jak się bardzo chce nie wszystko wychodzi, zwłaszcza jeśli gra się wspólnie dopiero od 2 tygodni (przypominam o brakach kadrowych).

Opamiętajcie się i cieszcie się z tego co mamy, bo kiedy odejdzie Wenta i zawodnicy, którzy obecnie grają w reprezentacji, na długo będziemy mogli zapomnieć o samym uczestnictwie w takich zawodach mimo tego, że powoli do kadry wpuszczani są młodzi zawodnicy jak Kwiatkowski czy też Syprzak - praktycznie każdy z nich miał swój dzień w trakcie tego turnieju.
To jest wielkim pozytywem i dobrze świadczy o polskiej piłce ręcznej.

Powinniśmy dzisiaj dziękować Duńczykom, którzy zdobywając tytuł ME dali naszym chłopakom szanse gry w turnieju kwalifikacyjnym do Olimpiady.
Kadra Wenty zagra w turnieju kwalifikacyjnym, który zorganizuje Hiszpania (6-8 kwietnia 2012 roku w Madrycie).
Oprócz  gospodarzy nasza drużyna zmierzy się w nim z wicemistrzami Europy - Serbami oraz Algierią. 
Według wstępnego terminarza na początek nasza drużyna zagra z Algierią, następnie z  Hiszpanią i na koniec z Serbią.
Do Londynu pojadą 2 najlepsze zespoły tych kwalifikacji - także nadal jesteśmy w grze.


19:08, leszek76
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 grudnia 2011
To będzie drugi Van Basten :)

Holandia to kuźnia piłkarskich talentów. Pomarańczowa fabryka rokrocznie wypuszcza na futbolowy rynek kolejne pieczołowicie dopracowane produkty, które nabywców znajdują wśród przedstawicieli największych europejskich ekip. Od lat o młodych piłkarzach z kraju tulipanów i wiatraków mówi się w samych superlatywach.

Wiele dobrego mówi się i pisze ostatnio o Ricky'm Van Wolfswinkel'u.

Pamiętam jeszcze jego grę dla ekipy Vitesse Arnhem (których jestem kibicem od wielu lat).

Patrząc na to, co wyrabiał już wtedy Ricky van Wolfswinkel to nie tyle nieśmiało już pukał do działu "piłkarskie talenty" - co przebojem wdarł się na szczyt listy wielkich mega piłkarskich talentów.

Do pierwszego składu przedarł się mając 19 lat i już w pierwszym roku gry w pierwszym zespole, Ricky zanotował 33 mecze i trafił ośmiokrotnie do siatki.

Potem odszedł za ponad 3 bańki do Utrechtu gdzie w 63 meczach zdobył 26 bramek powodując, że nie tak dawno wzmocnił ekipę Sportingu Lizbona za niemal 6 mln.euro.

To gracz którego atutami jest przyzwoita szybkość i przyspieszenie oraz ponadprzeciętna zwinność. Oprócz tego znany jest także ze znakomitych rzutów wolnych i rożnych.

Nie na darmo w Holandii uznawają tego chłopaka za drugiego Marco Van Bastena i nie są to słowa rzucone na wiatr.

Nie odbija Ricky'emu sodówka, w Sportingu chwalą Go za waleczność, profesjonalizm i asertywność.

Oglądanie w akcji tego chłopaka to prawdziwa przyjemność i tym bardziej będzie miło będzie oglądać tego gracza w akcji podczas dwumeczu z Legią już za kilka tygodni w 1/16 finału LE.

Wszystkie cechy psychiczne potrzebne Holendrowi są na odpowiednim poziomie i z pewnością pomagają mu w zdobywaniu sporej ilości bramek. Nie można się też przyczepić do umiejętności technicznych tego gracza.

Van Wolfswinkel ma już za sobą debiut w dorosłej reprezentacji Holandii, który miał miejsce 11 sierpnia 2010 roku w zremisowanym 1:1 pojedynku z Ukrainą. Wcześniej Ricky grał oczywiście w młodzieżowych reprezentacjach Holandii.

Z informacji jakie płyną z Holandii - to trener Oranje zamierza tego chłopaka sprawdzić w spotkaniach towarzyskich przed Euro 2012.

Przyznam, że byłbym zdziwiony gdyby Ricky'ego zabrakło na Euro 2012.


09:35, leszek76
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 grudnia 2011
Euro 2012 - Ekonomiczny "grupowy klops"

Znamy już od 4 dni naszych grupowych rywali z którymi zagramy na Euro 2012, oraz pełen terminarz gier.

Po losowaniu dla 90% kibiców, felietonistów, dziennikarzy i sporej grupy byłych i obecnych piłkarzy wniosek jest prosty – brak wyjścia z "polskiej" grupy - najsłabszej jak dla mnie w historii Mistrzostw Europy, jest NIEWYOBRAŻALNY. Rzekomo ta grupa do której trafiliśmy jest tak prosta jak obsługa cepa. NA STOJĄCO MAMY POKONAĆ TYCH GRUPOWYCH RYWALI na Euro 2012.

Ręce opadają. Chyba spora grupa tych osób zapomniała, że Czesi, Grecy i Rosjanie po pierwsze nie poddadzą meczu z Nami walkowerem, a po drugie w/w zespoły grają DOKŁADNIE tym samym stylem co My - czyli grą z kontry. My jako gospodarze jeśli chcemy coś osiągnąć na Euro MUSIMY zaatakować, a wiadomo, że atak pozycyjny to nasza "pięta Achillesowa".

Od 2 lat od kiedy selekcjonerem jest Franz gramy tak by atakować głównie z kontry. I co - nagle Smuda zmieni cały plan na Euro?

A guzik z pętelką - wystawi chłopaków do gry w ułańskim stylu "kawalerii na czołgi" i jakoś to będzie.

Naprawdę, to śmieszne, że selekcjoner przez ponad dwa lata pracy nie ma dwóch wariantów gry. DWÓCH, nie pięciu!

Mourinho ma? Ma. Guardiola ma? Ma. Capello ma? Oczywiście, że ma. Każdy ma, ale nie Smuda, bo jest zbyt ograniczony. Minusem jest też to, że ekonomicznie i marketingowo wylosowanie Rusków, Czechów i Greków to posucha i niezła wtopa.

Wystarczy poczytać nieco czeskie fora by zrozumieć, że spora część kibiców z tego kraju przyjedzie do Wrocławia na mecze swojej kadry tylko na okres spotkania i wrócą potem do siebie.

Wrocław i Warszawa nie zarobią na kibicach grupowych - władze miejskie obu miast są zdruzgotane, że takie nacje jak Anglia, Holandia czy też Niemcy pojadą na Ukrainę, a za nimi kibice.

Greccy jak i Rosyjscy kibice nie pojawią się w zbyt wielkich grupach w obu miastach.

Ja jako Wielkopolanin jestem zachwycony, że Poznań trafił z zespołami, za którymi przyjadą rzesze kibiców.

Mam dobre układy służbowe z Chorwatami i Irlandczykami z racji mojego zawodu w gastronomii. Moich znajomych z obu krajów z którymi rozmawiałem telefonicznie będzie w sumie 29 osób.

W Poznaniu NIEMA praktycznie już wolnych miejsc w hotelach dla zwykłych śmiertelników. Poszły w ciągu 48 godzin.

Ja już miałem problem ze znalezieniem wolnych miejsc dla znajomych w Poznaniu - załatwiłem dla swoich znajomych (płacąc kaucję) na okres Euro 2012 pięć domków sześcio-osobowych z pełnym węzłem kuchennym i sanitarnym w pod poznańskim Kiekrzu - nad jeziorem na terenie ośrodka wczasowego, który do niedawna był własnością firmy Herbapol - gdzie autem do centrum miasta można dojechać autem w 30 minut - podobnie na Stadion.

Kibice z Irlandii i Chorwacji to prawdziwi fanatycy którzy robią prawdziwą corridę.

Włosi też kochają futbol - to dla nich niemal religia, więc na mur beton będzie ich więcej niż wylosowali biletów na Euro.

Nie wiem czy rozentuzjazmowani kibice w naszym kraju zauważyli, ale Polska nie zarobi zbyt dużo na Euro 2012.

Najlepsze ekipy zagrają na Ukrainie - więc ekonomicznie i sportowo lepiej wylosowała Ukraina !!!
09:30, leszek76
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Siatkarskie eldorado :)


Jakże piękna jest siatkówka. To prawdziwa, czysta i wspaniała dyscyplina sportu, która przyciąga do hal i przed TV prawdziwych pasjonatów sportu. Ten kończący się rok jest rokiem polskich siatkarzy - 3 miejsce w finale LŚ, 3 miejsce w Mistrzostwach Europy, 2 miejsce w PŚ w Japonii - czego chcieć więcej?!

Zakończony wczoraj PŚ w kraju kwitnącej wiśnii dał naszym chłopakom prawo gry na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Londynie i zamiast się z tego powodu cieszyć to spora część komentarzy dziennikarzy i kibiców jak zwykle szuka na siłę mankamentów w grze i słabszej formy podopiecznych Anastasiego nawet w wygranych spotkaniach na tym PŚ . Co za ludzie!!!

Mało Wam sukcesów tej kadry?

Gdyby przed wyjazdem do Japonii ktoś powiedział, że wygramy z USA i Kubą 3:0, z Serbami czy też Argentyną 3:1 i Włochami 3:2 wielu kibiców przyjęło by to z lekkim niedowierzaniem, a i porażki z Brazylią oraz Rosją po 3:2 nie przyniosły chłopakom wstydu.

Na te sukcesy Nasi siatkarze ze sztabem szkoleniowym zapracowali ciężką harówką, a zakończony wczoraj PŚ w Japonii swoją intensywnością powaliłby słonia - grać 11 spotkań w 14 dni to prawdziwa i ciężka katorżnicza orka. To co uczynili Nasi siatkarze to było MŚ. Wielokrotnie na tym turnieju pokazali siatkarze, że są prawdziwym monolitem, grupą prawdziwych walczaków, gdzie jeden pomagał drugiemu. Gra tych chłopaków była wspaniała i wielokrotnie kiedy im nie szło przełamywali własną niemoc.

W tym PŚ siatkarze powodowali, że tłumy Polaków rankiem nie mogli skupić się na pracy i szkole. Ten PŚ potwierdził, że Andrea Anastasi zbudował zespół wyjątkowy, zdolny do zwycięstw seryjnych i zajmowania podium na dużych imprezach regularnie. Niebywała wprost koncentracja oraz mobilizacja wszystkich naszych sił w jednym, jedynym celu - dały nam obraz drużyny, która swoją niezwykle mądrą i technicznie niemal doskonałą grą pokazała najwyższą światową klasę.

Ręce same składały się do oklasków, widząc, jak nasi zawodnicy wykorzystują  swój siatkarski kunszt i potencjał poszczególnych zawodników.

Nie pozwolę GNOIĆ siatkarzy i trenera Anastasiego - jakim prawem za taką harówę jeszcze ktoś ma ich prawo krytykować?! Chyba ktoś kto NIGDY nie posmakował prawdziwej rywalizacji o stawkę i nie doświadczył ogromnego wysiłku fizycznego i psychicznego będąc pod olbrzymią presją.

Drodzy siatkarze, jesteście powodem do dumy!!! BRAWO!!!!

10:27, leszek76
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 listopada 2011
Gdzie jest Orzeł?!

Nie milknie wrzawa wokół wyrzucenia z koszulki naszego godła z Orłem w koronie. Trzeba mieć inteligencję ameby, żeby stworzyć taki projekt narodowej koszulki.

Tak naprawdę przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi tej szmaty i to będzie złota era dla Wietnamczyków na bazarach... PZPN sam skutecznie strzela sobie w stopę przed Euro tymi nowymi koszulkami bez Orła. Tylko ekonomia może chyba tak naprawdę skłonić wszystkie strony do zamieszczenia ponownie Orzełka na piłkarskich koszulkach narodowych.

Reprezentacja Polski to dobro wspólne, symbolizujące sny i marzenia wszystkich Polaków, a gra naszych piłkarzy w koszulkach bez Orła to robienie sobie z naszego kraju folwarku i jakiegoś zajazdu dla obszczymurów.
To jest skandal - powiedzmy sobie prawdę. Tak samo żenujący jest sposób, w jaki PZPN zakłamuje rzeczywistość próbując jakoś logicznie Nam wytłumaczyć ten ruch z ich strony.

Ja powiem to prosto i zwyczajnie - Konstytucja Rzeczpospolitej Polski stanowi w art. 28 par. 1, że Godłem RP jest wizerunek Orła Białego w koronie w czerwonym polu.

W oficjalnych meczach międzypaństwowych, brak najważniejszego symbolu państwowego na trykocie jest katastrofą i pajace z PZPN-u mogą sobie mówić co chcą (ich mentalność zatrzymała się przed przemianą ustrojową) - wola kibiców i (WRESZCIE) głośniejsze słowa samych piłkarzy w tej kwestii mówią aż nadto czego ŻĄDAMY - powrotu Orła w koronie na narodowe koszulki!!!!!

Brak jakichkolwiek standardów w tym dziadowskim PZPN-ie jest po prostu...właśnie czym? Bo ani już śmieszne, ani tragiczne, ani wstydliwe...po prostu stało się normą robić z siebie, tradycji polskiej piłki czy wartości jakimi się ona kieruje - idiote.

Mam nadzieję, że dzisiaj kibice nie odpuszczą i w Poznaniu podczas meczu z Węgrami będzie jeszcze głośniej w tej sprawie, choć kibiców na stadionie ma być niewiele.

Reprezentacja tylko w koszulkach z godłem narodowym.
Dla Nas kibiców godło to świętość. Nigdy nie założę trykotu ze znaczkiem PZPN zamiast godła!!!
Kibice zapowiadają m. in. na forach, że nie będą kupować nowych koszulek. W PZPN spodziewali się, że umieszczenie loga kosztem Orzełka pozwoli zapełnić związkową kasę, a wszystko wskazuje na to, że jedynym efektem tej decyzji będzie wyłącznie kolejna kompromitacja.

Panie Lato! To nie jest Pana prywatna reprezentacja, tylko Reprezentacja P O L S K I. To nie jest Stal Mielec, tylko nasze wspólne dobro. Jeśli ogół mówi, że ORZEŁ powinien być na koszulkach, to tak MA BYĆ!

Ale wiadomo, jak to się skończy... Orła nie będzie, dopingu nie będzie, zespołu nie będzie, sukcesu na EURO nie będzie. Mam nadzieję, że w takim wypadku i kasy dla PZPN nie będzie:)




09:15, leszek76
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2011
Sędziowanie....dziadowanie


Od pewnego czasu poziom sędziowania w naszej lidze delikatnie mówiąc woła o pomstę do nieba.

Ostatnie wybryki naszych sędziów w dwóch ostatnich weekendowych kolejkach "ekstraklasy" piłkarskiej pokazały dobitnie, że sędziowie dostroili się do mizerności piłkarzy i sami dali pokaz tandetności w prowadzeniu i sędziowaniu spotkań ligowych wypaczając NAGMINNIE niestety wyniki spotkań. Nie potrafią (chyba wszyscy to stwierdzimy) przyłożyć się do własnej pracy.

Ktoś pewnie zaraz odpowie, że każdy popełnia błędy. Nie każdy jednak potrafi się do nich przyznać i wziąć odpowiedzialność za nie, tylko niestety nawet przyznanie się do błędu nie zwróci już punktów drużynie która została "kopnięta w tyłek" przez arbitra.


Nie dziwię się chociażby frustracji części kibiców za taki stan rzeczy. Po co wydawać swoje pieniądze i chodzić na stadiony jak widzi się taki kabaret?

Inna grupa kibiców potem ma używanie w internecie pisząc dosyć wulgarnie i bez trzymanki zdania ośmieszające zespół przeciwny dzięki któremu dany team zyskał po błędzie arbitra komplet punktów, przecież błędy, jakie przytrafiają się sędziom w ostatnich 2 kolejkach są nie tylko skandaliczne, ale przede wszystkim fatalne w skutkach - bo w każdym wypadku wypaczyły wynik meczu (każdy wie o jakie mecze chodzi).

Jaka szkoda, że FIFA i UEFA jako "skostniałe organizacje" (do której też należy "nasz" PZPN) nie chcą wejścia nowoczesnej techniki by wspomóc pracę sędziów. Potem są przykłady totalnego kwasu jaki ma miejsce nie tylko w naszym kraju pod względem sędziowania. W zasadzie PZPN przecież tylko pozoruje walkę z korupcją i naprawę systemu sędziowania. Od momentu wybuchu całej afery PZPN - ROBI WSZYSTKO aby zamieść sprawę pod dywan. Dlatego też nie zdziwiłoby mnie specjalnie gdyby okazało się, że ta gangrena tocząca polski futbol i sprawy z beznadziejnym sędziowaniem nadal jest i będzie jeszcze długo powszechne.

Bez wymiany ludzi, bo w zmianę mentalności całego środowiska już nie wierzę, nie ma co marzyć o poprawie.Może nie można całą winą obarczać tylko sędziów, a powinniśmy skierować krytykę i domagać się zmian na samej górze? Coś mi się zdaje, że od tego trzeba by zacząć…
09:13, leszek76
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2011
Rudnev - łowca bramek


Cieszy mnie, że w naszej słabej i autentycznie beznadziejnej lidze znajduje się piłkarz z prawdziwym snajperskim charakterem i typem fightera jakim jest Łotysz Artiom Rudnev. Chłopak już w pierwszym swoim debiutanckim meczu w barwach niebiesko-białych udowodnił swoją wartość. To piłkarz który MYŚLI na boisku, umie się ustawić i zastawić na boisku w polu karnym przeciwnika. Jego silną stroną są strzały z obu nóg co już udowodniał chociażby w meczach LE w poprzednim sezonie przeciwko Juventusowi. W tym jak na razie strzela bramki jak na zawołanie , a każdy gol ma swój wyjątkowy "blask".

Już kilkakrotnie o tym piłkarzu wspominałem na kilku forach internetowych, ale widać, że spora część kibiców w Polsce nie docenia gracza z Łotwy. A to błąd. Kilkakrotnie miałem przyjemność oglądać Rudneva jeszcze w barwach TE Zalaegerszeg kiedy przejazdem do Włoch zatrzymywałem się u kuzynki, która wyszła za mąż za Węgra i mieszka niecałe 10km.od tego pięknego miasta. Artiom Rudnev to gracz naprawdę ciekawy, perspektywiczny i warty wyłożonych przez działaczy Lecha pieniędzy. Na Łotwie uważają tego młodego napastnika za ich własnego łotweskiego Torresa. I nie są to słowa bez wyrazu.

Chłopak w kraju naszych węgierskich bratanków grał wyśmienicie. Po jego odejściu do Lecha prasa węgierska była zszokowana, że władze Zalaegerszeg sprzedały napastnika który dodawał kolorytu i jakości ich lidze, a Artiom w swoim poprzednim klubie był praktycznie nie do zastąpienia w linii ataku. Mimo młodego wieku Rudnev ma poukładane w głowie, nie gwiazdorzy jak 3/4 naszych pseudo-grajków i nie szuka tanich sensacji dookoła by było o nim głośno.

Najprostszą i najszybszą metodą, by zdobyć sobie pozycję w drużynie i zyskać szacunek kibiców są gole co Artiom czyni niemal regularnie i bez większych problemów. Ważne, że podczas meczu z cichego chłopaka zamienia się w wojownika pola karnego. Nie boję się głośno powiedzieć, że z tego napastnika ekipa Lecha będzie miała sporo radości i pożytku co najmniej do końca bieżącego sezonu, gdyż niemal napewno po zakończeniu tego sezonu za naprawdę poważne pieniądze ten chłopak zmieni barwy klubowe. Już teraz mówi się, że zainteresowane pozyskaniem Go zimą mają być Atalanta Bergamo, Udinese Calcio, Juventus Turyn, Galatasaray  Stambuł, czy też najnowsza informacja...Arsenal Londyn. Na szczęście sam piłkarz mówi wyraźnie, że ma coś do wykonania w Poznaniu i nie zamierza odchodzić z Lecha. Brawo. Nie wszystko kręci się wokół pieniędzy. Ten chłopak chce coś osiągnąć, a nie lecieć na gwałt do innego klubu o uznanej nazwie. Inny nasz piłkarz wypiął by się na swój klub słysząc nazwy klubu pokroju Juvetusu czy też Arsenalu.

Styl gry w jakim gra Artiom Rudnev mogę bez cienia kozery porównać do stylu w jakim w przeszłości widać było w grze takich znakomitych napastników jak Gary Lineker, Brian Laudrup, Mario Kempes czy też Gabriel Batistuta. 

Wszyscy Ci piłkarze poza tym, że byli znakomitymi napastnikami, byli także wzorem do naśladowania dla młodych adeptów piłkarskiego rzemiosła. A Artiom niedługo może dołączyć do grona tych znakomitych napastników i nie piszę tych słów jakbym się urwał z kosmosu. Wystarczy popatrzeć na to co sobą reprezentuje Łotysz na boisku. Ten chłopak się rozwija i będzie dalej się rozwijać, bo ma ku temu podstawy i predyspozycje.

09:15, leszek76
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 września 2011
Szczęśliwy remis


Polacy jako zespół nie grał niestety dobrze w piłkę we wtorkowym meczu z Niemcami. Oczywiście problemy są i można merytorycznie rozmawiać, konfrontować się i zastanowić, czy więcej nauczyła Nas porażka 0-6 z Hiszpanią, czy przedwczorajszy remis 2-2 z Niemcami. Więcej nauczył nas remis z Niemcami. Takie jest moje zdanie. Ekipa Loewa grając nawet na pół gwizdka w zasadzie na chodzonego zremisowali z naszym praktycznie najsilniejszym składem kadry "Dyzmy".

W sumie moi drodzy dobrze się stało, że padł ten remis, bo jeszcze byśmy pomyśleli, że jesteśmy lepsi od Niemców i padałyby stwierdzenia, że wygramy w cuglach Euro 2012. A to trąciłoby leciutko "stęchlizną".

Mieliśmy bramkarza, który bronił jak natchniony i napastnika, który cofał się i rozprowadzał piłkę - reszta zagrała poniżej swoich możliwości. Dlatego niech Smuda przestanie beczeć w prasie jak małe dziecko i podziękuje Wojtkowi Szczęsnemu, że nie dostał kompromitującego 2:8, bo taki padłby wynik gdyby nie Wojtek, który udowodnił tym spotkaniem, że Boruc - i jego dziennikarska mafia która żąda jego gry w kadrze - może mu buty czyścić.

Fakt - Wawrzyniak i Peszko spartolili co się dało, o Głowackim nie wspomnę. Bez euforii, ale też bez niepotrzebnego gnojenia, bo tego w internecie pełno. Wynik był zdecydowanie lepszy niż gra. Strzeliliśmy Niemcom 2 bramki i chociażby z tego powinniśmy się cieszyć.

Mijają lata, a my nie zagraliśmy tak naprawdę ani jednego dobrego meczu, w którym gralibyśmy w piłkę, a nie tylko ją kopali do przodu. Przypomnę tylko, że za Beenhakera wygraliśmy z Portugalią w Chorzowie po bezsprzecznie najlepszym meczu w ostatnich kilkunastu latach. Przypomnijcie sobie jak wtedy GRALIŚMY!!! Brazylią nigdy nie będziemy, ale wierzę, że pokażemy jeśli nie teraz to na Euro 2012 chociaż namiastkę prawdziwego futbolu.

Inna sprawa to zachowanie kibiców- gwizdy na Lahma gdy czytał o fair play, gwizdy na Podolskiego, cała ta wroga atmosfera wobec Niemców - żenada. Nie potrafił ktoś na stadionie zrozumieć, że wojna skończyła się ponad 60 lat temu. Jeśli juz jestem w temacie kibiców to cała otoczka meczu kadry na PGE Arena w Gdańsku wyglądała i brzmiała jak na festynie kółka różańcowego w Pcimiu Dolnym.

PS. Z tym "Kakao" to Szpakowski pojechał na maksa. Wstyd - okaże się, że popularny Szpak jest rasistą.

09:26, leszek76
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 września 2011
ALL BLACKS i wszystko jasne :)


Za 8 dni dla WSZYSTKICH fanów rugby w Nowej Zelandii rozpocznie się Puchar Świata - najważniejsza impreza na którą czeka się 4lata(podobnie jak na piłkarski mundial). Głównym trofeum jest 38-centymetrowej wysokości pozłacany Puchar Williama Webba Ellisa, nazwany tak na pamiątkę ucznia szkoły w miejscowości Rugby, uważanego za twórcę gry. Na trofeum wygrawerowane są nazwy drużyn triumfujących w przeszłości w Pucharze.

Aktualnymi mistrzami świata są rugbyści RPA, którzy wygrali turniej w 2007 roku we Francji. W Nowej Zelandii wystąpi 20 reprezentacji podzielonych na cztery grupy i zapowiadają się bezsprzecznie najlepsze zawody w historii. 

Wiadomo nie od dzisiaj, że w Nowej Zelandii rugby jest sportem narodowym, a "All Blacks" od wielu już lat nie byli zwycięzcami Pucharu Świata (ostatnia raz wygrali w 1987 roku).


Na nieco ponad tydzień przed rozpoczęciem turnieju o Puchar Świata w rugby, który rozgrywany będzie na 13 stadionach Nowej Zelandii, sprzedanych zostało już....milion biletów. To już pokazuje czego możemy być świadkami w tym pięknym i urokliwym kraju. Jestem od lat wiernym fanem "All Blacks" i podobnie jak mieszkańcy Nowej Zelandii wierzę gorąco w sukces ich drużyny.


Rugbyści "All Blacks" znani są z  Maoryskiego tańca "HAKA-Ka mate" wykonywanego przed każdym meczem ich drużyny. Kto Go nie widział - niech żałuje. Nie wiem jak Wy drodzy blogowicze, ale ja stojąc naprzeciw takich fanatyków trochę bym miał drżące łydki.

Nie można zapominać o innych faworytach do zdobycia Pucharu Williama Webba Ellisa. Francja, Szkocja, Anglia, Fidżi, RPA czy też Argentyna (która była rewelacją poprzedniego PŚ we Francji gdzie zajęli 3 miejsce) to ekipy których nikt niema prawa lekceważyć.

Polsat Sport będzie na żywo przekazywać bezpośrednie relacje z Nowej Zelandii. Kto nie posiada dekodera Polsatu może za pomocą talerza satelitarnego PŚ obejrzeć na kanałach- ESPN Star Sports lub ITV 

Rugby - TO SPORT TYLKO DLA PRAWDZIWYCH FACETÓW!!!! Nie to co sflaczałe NFL, gdzie zawodnicy biegają jakby byli w zbroi, opatuleni w ochraniacze - banda cieniasów.

09:26, leszek76
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 lipca 2011
Bravo uruguayos !!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Turniej Copa America już za nami. Urugwaj po raz 15. został mistrzem Ameryki Południowej. W finale nie dał żadnych szans Paragwajowi. Byłoby wysoce niesprawiedliwe, gdyby finał wygrał Paragwaj, zespół, który dotarł na szczyt bez jednego choćby zwycięstwa. Zasłużenie tytuł zdobyła ekipa Urugwaju, która praktycznie przez cały okres gry w Copa America nie schodziła poniżej swojego poziomu. Trzeba przyznać, że tegoroczna edycja odwróciła do góry nogami południowo-amerykański futbol.

Większość zespołów poległa w walce z nadmiarem gwiazd, które zamiast wzajemnie się wspierać i grać zespołowo zrobiła sobie pokaz indywidulanej, samolubnej gry. Wypadałoby zbudować daną drużynę wedle pewnych zdrowych standardów, zamiast upychać wszystkie znane nazwiska z przodu i dodać do tego kilku obrońców. Nie na tym polega współczesny futbol, ale widać kilku selekcjonerom nieco zagotowało się w głowach i nie wytrzymali presji jaka na nich spadła. Niezwykłe w futbolu jest jednak to, że nawet ci mniej zdolni, jeśli się zjednoczą mogą znaleźć sposób na talenty najwyższej próby.

To, że Urugwaj zdobył na MŚ w RPA 4 miejsce nie było dziełem przypadku jak po MŚ pisali dziennikarze i felietoniści na świecie. Dziwiła mnie krytyka jaka spadła na Diego Forlana przed finałem Copa America. Obrzucano chłopaka mięsem za to, że nie strzela bramek. Na usprawiedliwienie braku goli Forlana wypada napisać, że - inaczej, niż na mundialu - ustawiony był za napastnikiem, w dodatku często schodził głęboko i rozgrywał piłki. Suarez z kolei był najbliżej bramki i siłą rzeczy miał większe szanse na zdobycie gola co czynił koncertowo. No i nie można zapomnieć o Cavanim, który podczas Copa America złapał poważną kontuzję (który na mundialu biegał po skrzydle, rozciągał obronę przeciwników i robił więcej miejsca Forlanowi, który wtedy grał na szpicy, a przez to strzelał piękne bramki) i w zasadzie cała taktyka opierała się na duecie Suarez-Forlan. W finale Diego udowodnił swoją wartość strzelając dwa piękne gole, a Suarez dołożył jednego gola.


Luis Suarez uważa się za piłkarza z przeciętnym talentem, ale ogromną motywacją do pracy i walki. Troszkę jest zbyt skromny, ale chłopak dojrzał piłkarsko dzięki przenosinom z Ajaksu do Liverpoolu co było widać na boiskach Argentyny podczas Copa America.

Z kolei Diego Forlan facet robi wszystko, czego się wymaga od napastnika. Jedną z cech charakteru, która Go wyróżnia to niezłomny charakter. Tę niezwykłą urugwajską zawziętość podkreślają dziś wszyscy znawcy futbolu. Kiedy naprawdę trzeba to w najważniejszych momentach bierze ciężar gry na siebie i udowadnia swoją wielką wartość, a przy okazji jak jest możliwość strzela piękne bramki.

Zatriumfował piłkarski kunszt, którym szczyci się cały kontynent Ameryki Południowej teraz w osobach piłkarzy z Urugwaju.

Śmiem twierdzić i nie boję się tego powiedzieć głośno, że wygrana Urugwajczyków w Copa America zwraca temu malutkiemu państwu status futbolowego mocarstwa.

09:16, leszek76
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 lipca 2011
Made in Japan

Niedzielny finał MŚ kobiet USA-Japonia na stadionie we Frankfurcie pokazał klasę, prawdziwy charakter i spokój w najważniejszych momentach gry ekipy z kraju Kwitnącej Wiśni. To był najlepszy finał mistrzostw świata w wykonaniu kobiet jaki kiedykolwiek oglądałem! Kobiety w końcu zaczynają rządzić futbolem!!

Tytuł mistrzowski dla tego kraju pogrążonego po niedawnym tsunami to coś wyjątkowego. Byłem od początku kobiecego mundialu zachwycony stylem gry małych, ale jakże wybieganych i walecznych Japonek. Nikt na nie nie stawiał złamanego eurocenta. A tutaj taka miła niespodzianka:) Japonki wykazały się wielką cierpliwością, taktyczną konsekwencją i chłodną głową. Udowodniły, że nie trzeba być agresorem w ciągłym natarciu, żeby zwyciężać! Cudownie, że to trafiło właśnie na Amerykanki, które tak po prawdzie swoją arogancją i niezbyt kulturalnymi słowami wypowiadały się przed finałem o rywalkach.


Japonki pokazały też co to znaczy współczesny, szybki i techniczny futbol (polscy piłkarze patrzcie jak dzisiaj się gra w piłkę przez 120 minut gry na pełnych obrotach!!!!!). Gra w reprezentacji kraju powinna być dla każdego sportowca najwyższym możliwym zaszczytem, a wygrana dla reprezentacji największą nagrodą. W klubie gra się dla pieniędzy i wygrywa dla pieniędzy. W reprezentacji satysfakcja powinna być największa co Japończycy mają wpojone od urodzenia, stąd ich nie trzeba motywować do walki. Kobiecy futbol to piłka nożna bez udawanych "fauli", bez prowokacji i zawiści.


Mistrzostwo Świata to po prostu ogromny prestiż, o niebo większy niż LM, która jest rozgrywana co roku także w kobiecych rozgrywkach. Kibice kobiecego futbolu traktują to jak prawdziwe święto, na które czeka się z ogromną niecierpliwością. Kolejne MŚ kobiet zorganizuje Kanada za 4 lata. Za rok w Londynie na Olimpiadzie Japonki już będą poważnie traktowane i stawiane w gronie faworytek do Olimpijskiego złota. Azjatki ZASŁUŻYŁY sobie na ten sukces. Pokazały o co chodzi we współczesnym futbolu i jak się walczy do końca. Świetnie poukładana drużyna:)

Byłoby miło gdyby choć raz nasz skostniały PZPN wziął przykład z Japończyków i zaczął poważnie traktować kobiecy futbol, bo widać wyraźnie, że jest szansa by i nasza kadra kobiet w futbolu liczyła się na początek chociażby na europejskim podwórku.

Niech wreszcie zrobią coś dobrego!!!


09:22, leszek76
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lipca 2011
Młodzi i waleczni siatkarze:)

Polscy siatkarze odnieśli największy sukces w historii swoich startów w Lidze Światowej! W 14. występie w Lidze Światowej nasze kochane ORŁY wreszcie stanęli na podium. Do trzeciego miejsca poprowadził ich fenomenalny Bartosz Kurek wraz z resztą kolegów.

Niedzielna wygrana naszych siatkarzy z Argentyną było czymś FENOMENALNYM. Chłopaki zagrali koncertowo, pokazali prawdziwą wolę walki i olbrzymie zaangażowanie, a co najpiękniejsze to to, że wytrzymali presję jaka na nich ciążyła. To była siatkówka w najczystszej postaci. Wielkie, przeogromne słowa uznania dla WSZYSTKICH NASZYCH SIATKARZY i CAŁEGO SZTABU SZKOLENIOWEGO!!!!! Sukces rodził się w bólach, ale ostateczny efekt jest fantastyczny!!!!! Pokazaliśmy w tegorocznej edycji LŚ, że w tej młodej kadrze drzemią olbrzymie możliwości. LŚ tak naprawdę była tylko przetarciem przed ME, które są przepustką na Igrzyska Olimpijskie w Londynie.

Biało-czerwoni biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie siatkarskie rzemiosło, zagrali naprawdę świetne zawody - fakt były różne momenty w grze naszych siatkarzy, nie zawsze było tak pięknie jak w meczu o brąz, ale ta drużyna swoją pracą, uporem oraz determinacją zasłużyła na ten medal.

Co do włoskiego szkoleniowca prowadzącego naszą kadrę to Anastasi prowadzi naszą kadrę od niedwna - raptem nieco ponad 3 miesiące i już widać jego rękę. Stworzył z naszych młodych, gniewnych zawodników prawdziwy kolektyw wojowników. Obecna kadra prowadzona przez Włocha to naprawdę solidna ekipa, która ma małe mankamenty w grze, ale to da się naprawić ciężką pracą na treningach. Ten team stać na sukcesy. Trzeba dać im tylko czas i przede wszystkim...ZOSTAWIĆ ICH W SPOKOJU. Niech Andera Anastasi i jego sztab po powrocie z zasłużonych urlopów w spokoju przygotują chłopaków do walki nie tylko o jak najlepsze miejsce w ME, ale też o paszporty do Londynu. Ten sukces to dla nas wielka rzecz. To co, działo się w niedzielę, było niesamowite, naprawdę niesamowite.

Nie najlepsza praca sędziów, rewelacyjni kibice i przekaz telewizyjny na najwyższym poziomie - tak w skrócie oceniają uczestnicy turnieju finałowego Ligi Światowej imprezę zorganizowaną w Gdańsku. To co działo się na trybunach w Ergo Arenie było czymś niespotykanym. Serce rosło kiedy oglądało się poczynania kibiców. PRAWDZIWA POEZJA!!!! Ten fenomenalny doping niesamowicie motywował naszych chłopaków i napędzał do gry.

Człowiek się raduje, czuje olbrzymią dumę z gry naszych siatkarzy i dopingu kibiców, a w internecie już pojawiają się głosy, że trzeba zmienić kilku zawodników, żeby obronić tytuł Mistrza Europy. Głupota!!! Obecna kadra wcale niepotrzebuje zmian i wskrzeszania siatkarzy którzy uważają się za mega gwiazdy którym się wydaje, że za samo nazwisko trener ich przyjmie do kadry kiedy zagramy w ME. Z tej mąki będzie chleb - siatkarzy jakich mamy obecnie w kadrze nie potrzeba zmieniać. Historyczny, bo pierwszy, medal prestiżowych rozgrywek, w których biorą udział wszystkie najlepsze drużyny świata, zdobyli młodzi siatkarze i to na nich powinna opierać się kadra na Mistrzostwa Europy.

09:08, leszek76
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Żal "Bosego" :-(


Ostatnie poczynania działaczy z Poznania powodują, że człowiek się zastanawia po co ma kibicować zespołowi, który w Lidze Europejskiej sprawił nam tyle radości skoro wypina się pewną częścią ciała na piłkarza który jest graczem - ikoną - zespołu ze stolicy Wielkopolski.
Obwinianie popularnego "Bosego" o całe zło i fatalny sezon Lecha w lidze polskiej + jego rzekomo wysoki indywidualny kontrakt to kompletny debilizm zarządu Lecha. Ktoś tam chyba za długo przebywał na pełnym słońcu bez osłony głowy. Fakt - klub z Poznania MUSI szukać oszczędności skoro (dzięki bezbarwnemu i słabemu "trenerowi" Bakero to zawdzięcza) nie awansował do pucharów, ale pozbywanie się osoby, która ma posłuch wśród piłkarzy, kibiców i dziennikarzy to zwykłe chamstwo. Kibice (ci prawdziwi, a nie łysi troglodyci) są wymagający i ciężko zaskarbić ich łaski. "Bosy" uważany jest i ZAWSZE będzie postrzegany jako prawdziwy regionalny patriota, który ma Lecha i Poznań w sercu do grobowej deski. Nigdy z Bartkiem nie było problemów także tych obyczajowych. Ma facet dużo do powiedzenia i nie bał się głośno zakwestionować decyzji choćby (jako kapitan zespołu) trenera Bakero w wielu kwestiach podczas poprzedniego sezonu. Stąd pewnie chciano się pozbyć takiego piłkarza, który miał czelność sprzeciwić się zarządowi Lecha i samemu pseudo-trenerowi z Hiszpanii.
Jako rodowity Wielkopolanin i kibic Lecha nie mieści mi się najzwyczajniej w świecie w głowie, że klub nie chce w zespole piłkarza który dał tyle dobrego dla klubu i miasta. Zapytany o swoją przyszłość Bartek stwierdza krótko..." Oferty z innych klubów są, oczywiście. Nawet zagraniczne, ale na razie za wcześnie jest, by mówić o nazwach oraz ligach. Jedno jest pewne, że kariery jeszcze w tej chwili nie będę kończył. Przyjdzie odpowiednia chwila, to na pewno informacje na mój temat, czy na temat mojej dalszej przyszłości pojawią się mediach". Szkoda ogromna, że Bosego nie zobaczymy już w barwach Lecha. Bez niego ten klub straci to co przez ostatnie lata było w tym klubie budowane.
Jestem też autentycznie w negatywnym tego słowa znaczeniu zaskoczony, że niestety na forum kibolskim (nie mylić z czysto kibicowskim) Wiary Lecha która uważa się za awangardę kibiców na cały Poznań (co jest kompletną paranoją) ludzie tam piszą takie farmazony i atakują z niespotykaną nienawiścią nie tylko Bosego, ale też Kotorowskiego i Djurdjevicia. Na szczęście w Poznaniu jak i w całej Wielkopolsce są też normalni kibice Lecha, którzy nie mają nic wspólnego z bandą kiboli, która tylko z nazwy ma coś wspólnego z dopingiem i barwami klubowymi. Jeśli Wiara Lecha z Litarem na czele nie umie przyjąć prawdy w kwestiach łamania prawa to już jej problem. 

Porównałbym działaczy Lecha i "szefów" Wiary Lecha do hien - grzebią gdzie chcą, rzucają się na wszystko co na drzewo nie ucieka a ich głos jest bardzo irytujący.

CHCECIE MIEĆ ZESPÓŁ KTÓRY SIEDZI CICHO JAK MYSZ POD MIOTŁĄ I JAK ROBOTY TYLKO MECHANICZNIE WYKONUJE SWOJE OBOWIĄZKI? Jeszcze trochę i Lecha porównać się będzie do "wodza Korei Północnej"....NIESTETY.




10:34, leszek76
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 maja 2011
Stadionowe "buble".


Ostatnimi czasy w różnych programach TV w naszym kraju panuje obrzucanie się nawzajem winą za opóźnienia na stadionach na Euro 2012. To co wyciekło do prasy i mediów odnośnie fuszerek na stadionach gospodarzach Euro powoduje, że włos się jeży na głowie. Po raz kolejny niestety trzeba to jasno sobie powiedzieć - nie dorośliśmy moi drodzy organizacyjnie do tego by być gospodarzami tak wielkiej i ważnej dla futbolu imprezy.

 Ktoś zaraz mi tutaj odpowie, że niedoróbki i opóźnienia w futbolu są praktycznie zawsze. Nawet Niemcom kiedyś dach przeciekał na Allianz Arenie, a niebezpieczeństwo kar za opóźnienia rodzi pośpiech i ryzyko błędów w samym wykonawstwie.

Ale na Boga to nie powód by przez niemal 2 lata grzebać się w papierach zanim ruszy budowa. W Anglii czy też w Niemczech proces papierkowej roboty i pozwolenia na budowę trwa maksymalnie 3 miesiące. Choćby stąd widać czemu potem u Nas jest takie kartoflisko, a nie San Francisco.

 "Dziennik Gazeta Prawna" informuje chociażby o dziesięciomiesięcznym opóźnieniu Stadionu Narodowego z powodu błędów w projektach instalacji elektrycznej i sanitarnej, oraz tych nieszczęsnych źle wykonanych schodów prowadzących na trybuny, które mogą nie wytrzymać ciężaru kibiców i już choćby na tym przykładzie widać, że jesteśmy i słusznie uważani za PARIASÓW organizacyjnego futbolu. Moim zdaniem jest to tylko kurcze żałosne - "przejadane są nasze pieniądze" na stadiony które kosztują już o wiele więcej niż niemieckie, a ich choćby funkcjonalność to kompletna popelina.

09:55, leszek76
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 maja 2011
FIŃSKIE LWY


Kto powiedział, że Finowie to naród zimnokrwisty? Chyba takie stwierdzenie padło z ust kibiców którzy o tym kraju i jego mieszkańcach nie wiedzą nic, lub też nie mają z nimi nic wspólnego. Wystarczy, iż od lat Finowie są wyśmiewani przez Szwedów. Na hokejowych MŚ na Słowacji NARESZCIE popularne Lwy pokazały pazurki zdobywając tytuł mistrzowski demolując ku mojej wielkiej radości ekipę Trzech Koron aż 6:1. Po finale 5-milionowa Finlandia oszalała z radości, a na ulicach miast zaczęli gromadzić się rozradowani kibice co pokazuje umieszczona poniżej fotka z Helsinek głównej ulicy miasta - Mannerheimintie na której zebrało się 100 tysięcy fanów.

 

Przed MŚ nikt nie dawał absolutnie żadnych szans ekipie trenera Jukki Jalonena w trakcie hokejowego mundialu. To kraj o olbrzymim potencjale. Trener Jalonen nie bał się zaryzykować dosyć mocno odmładzając kadrę Suomi z niemal 40 letnich hokeistów którzy jeszcze do niedawna tworzyli "kręgosłup" zespołu na graczy, którzy jeszcze nie ukończyli 30 roku życia. Przez cały okres trwania MŚ Finowie emanowali werwą, polotem i zadziornością na lodowisku. Potrafili chociażby w przewagach totalnie wybijać z głowy grę rywalom. Nie obawiali się nikogo. Bezsprzecznie gwiazdami Fińskich Lwów byli: bramkarz Petri Vehanen, atakujący Jarkko Immonen, czy też kapitan Mikko Koivu. Nie można też zapominać o młodym niespełna 20 letnim Mikaelu Granlundzie, który chociażby w meczu z Rosją popisał się akcją która przejdzie do annałów światowego hokeja.


Fińskie media nie ukrywają radości i chcąc dopiec sąsiadom (którzy przez lata nabijali się niemiłosiernie z Finów co przedstawia obrazek szwedzkiej prasy po prawej stronie dzień przed meczem, a po lewej już po meczu) zaproponowały w ramach słodkiego rewanżu, aby zamiast o trzech koronach - symbolu Szwecji, zaczęto mówić o trzech 10 oerówkach (10-groszówki). Dziennik "Ilta Samomat" wydrukował fotomontaż przedstawiający szwedzki strój, gdzie w miejscu tradycyjnych trzech koron widnieją trzy... dziecięce smoczki. Mam w tym kraju wielu przyjaciół (z którymi kilka razy w roku się spotykam będąc służbowo w Helsinkach) i razem z nimi dopingowałem Suomi przez cały okres trwania MŚ.

Dzisiaj Finlandia znaczy HOKEJ przez wielkie H. Wszyscy w tym kraju żyją tym zwycięstwem na które czekali aż 16 lat!!!

09:31, leszek76
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4