OD RANGI MECZU NIE ZALEŻY RANGA KIBICA
niedziela, 13 maja 2012
The Show Must Go On

Co to były wczoraj za emocje w finale Pucharu Niemiec gdzie ekipa z Dortmundu rozbiła ekipę z Monachium aż 5:2!!!!

Polacy poprowadzili Borussię Dortmund do triumfu w tym wspaniałym finale swojego krajowego pucharu. Pokonanie ekipy z Bawarii i to w takim stylu to prawdziwa corrida - 3 gole Lewandowskiego, asysta Kuby i Łukasza to znak, że są wiodącymi piłkarzami (MEGA GWIAZDAMI) tego zespołu.

To jest sytuacja bez precedensu.

Niemcy oszaleli na punkcie naszego snajpera - Polak strzela trzy gole w spotkaniu z finalistą Ligi Mistrzów, w jednej z najsilniejszych lig świata strzela 22 gole, łącznie w sezonie 30 bramek w 47 meczach.

Niektórym to co pokazuje Lewandowski jeszcze nie wystarcza, ci totalnie pozbawieni zwojów mózgowych fani widzą wyłącznie jego pudła. Zupełnie nie zauważają, że Lewandowski stale jeszcze się rozwija, a ilość jego pudeł maleje.

Po tym meczu nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie Lewandowski jest obecnie najlepszym piłkarzem Bundesligi i to z wyraźnym odstępem od reszty stawki - nie na darmo otrzymując kilka dni temu tytuł "Najlepszego piłkarza Bundesligii w tym sezonie".

Jeżeli nasza reprezentacja będzie potrafiła GO wykorzystać, to na ME 2012 będziemy przeżywać wspaniałe chwile.

Bayern został upokorzony w najgorszy z możliwych sposobów przegrywając w tak fatalnym stylu, ale to ich problem.

Trzeci w historii BVB Puchar Niemiec stał się faktem. Polacy z kolei mogą być dumni z reprezentantów kraju, bo pokazali Oni, że tuż przed Euro 2012 są w fenomenalnej formie.

11:46, leszek76
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Czas dla Eire ;-)

Reprezentacja Irlandii po raz drugi w historii awansowała do Mistrzostw Europy i jestem z tego powodu ogromnie szczęśliwy jako wielki przyjaciel tego kraju.

Przez wiele lat reprezentacja Irlandii nie liczyła się w światowym futbolu. Po raz pierwszy kadra tego kraju zakwalifikowała się na mundial w 1990 roku (ICH GRA WTEDY MNIE OCZAROWAŁA - mam mecze tego zespołu przegrane już z kaset VHS na DVD).

Sukcesy Irlandczyków są ściśle związane z osobą Jacka Charltona. Starszy brat legendarnego zawodnika Manchesteru United - sir Bobby'ego Charltona - został selekcjonerem reprezentacji Irlandii w 1986 roku.

Na tamtym turnieju pokazało się nowe pokolenie piłkarzy z bramkarzem Bonnerem, obrońcami McCarthym i O'Learym, pomocnikami Townsendem i Houghtonem oraz napastnikami Aldridgem, Quinnem i Cascarino na czele, które w 1990 roku dotarło do ćwierćfinału mistrzostw świata. Generacja ta uznawana jest za najlepszą w historii futbolu irlandzkiego.

Kilku z tych zawodników, wspomaganych przez młodszych Irwina i Roya Keane'a, grało także na Mundialu 1994.

Z obecnej kadry, która wywalczyła awans do Euro 2012 po 24 latach przerwy pierwsze skrzypce grają chociażby Robbie Keane, Jonathan Walters, Shane Long, Glenn Whelan, Aiden McGeady czy też Shay Given.

Cieszę się OGROMNIE, że będę mieć okazję pojechać do Poznania z kibicami Eire dopingować piłkarzy tego kraju na Euro 2012.


Kilka dni temu dostałem info od mojego znajomego z Cork, że już zabukowali sobie cały pensjonat w Sadach pod Poznaniem nad samym jeziorem.

A będzie to ponad 100 osób!!!!

Jak dobrze będzie spędzić urlop wśród tylu przyjaciół.


Dowiedziałem się też, że z Irlandii chęć przyjazdu do Poznania (gdzie EIRE zagrają 2 mecze) na Euro zgłosiło 28 tysięcy fanów.

Ale będzie wesoło i zielono w tym mieście podczas Euro.


12:14, leszek76
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 marca 2012
Isia The Best !!!!

To co dzisiaj pokazała Agnieszka w finale turnieju WTA w Miami przejdzie zapewne do annałów kobiecego tenisa.

Dla Agnieszki Radwańskiej to największy sukces w dotychczasowej karierze, a znany komentator - Bohdan Tomaszewski - określił ten wyczyn "największym sukcesem w powojennej historii polskiego tenisa".
Polka wygrała turniej w Miami nie tracąc choćby seta.

Radwańska wygrała dziewiąty turniej w karierze, a drugi w tym roku.
To był wspaniały mecz Agnieszki i na pewno "zamknął" usta niedowiarkom i wszelkim światowym ekspertom, którzy wieszczyli szybkie zwycięstwo Szarapovej.

Radwańska nie była speszona, grała odważnie, stosowała urozmaiconą technikę, o której chociażby Wozniacki może tylko pomarzyć, i broniła własne podanie. Pokonała dziś Rosjankę, która jeszcze nie grała tak dobrze w tym sezonie.  Wielki triumf i wypada tylko pogratulować świetnego turnieju naszej zawodniczce.

I jeszcze jedna ważna kwestia: spokój i silna psychika - ani jednego "głupiego" gestu, "krzywych" min, tylko pełna koncentracja i walka o każda piłkę tak jak by to była najważniejsza piłka meczu.

Bezbłędna przy serwisach, doskonale wyczuwała Szarapovą przy wymianach z głębi kortu. Jej finezyjny tenis miał coś z Federera i Johna McEnroe. Nie siła Szarapowej, ale kapitalna dokładność i czucie gry Agnieszki zwyciężyły dzisiaj na korcie w MIAMI.

Wielkie brawa i szacunek dla takiej gry. Zwycięstwo w pełni zasłużone.

Fachowcy od tenisa są od pewnego czasu in plus porażeni tym co pokazuje Agnieszka. Amerykańska prasa i kibice zachwycają się tym co pokazała w Miami nasza rodaczka.
To nie jest przypadek,że Isia gra tak dobrze.
Jej 4 miejsce w rankingu WTA nie jest ABSOLUTNIE dziełem przypadku.

23:33, leszek76
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 marca 2012
Walcz chłopie walcz !!!


Stan Fabrice'a Muamby, który zasłabł w trakcie sobotniego meczu, który jeszcze wczoraj był określany jako krytyczny według lekarzy to dzisiaj wygląda to lepiej...

Co za ogromna ulga. Poinformowano, że widoczne są "niewielkie oznaki poprawy", a jego serce pracuje bez pomocy leków.

Kibice nie tylko Boltonu i Tottenhamu nadal jeszcze myślą o szybkim powrocie do zdrowia Muamby.

Przypadek Fabrice'a nie różni się od głośnych podobnych incydentów z przeszłości (Marc Viven-Foe; Antonio Puerta; Dani Jarque).

Jestem przede wszystkim podbudowany, iż po tym wydarzeniu na WHL w sobotę kibice obu klubów zachowali się wspaniale - wielkie brawa.Do tego wzajemna pomoc lekarzy obu zespołów dała od razu nadzieję, że ten chłopak wyjdzie z krytycznego stanu w jakim Muamba się znalazł.

W naszym kraju takie kulturalne podejście kibiców w życiu nie miałoby miejsca.

Zachowanie kibiców na WHL naprawdę piękne - wzór dla innych!!!!

Do piłki już chłopak raczej nie wróci, ale teraz najważniejsze jest żeby w ogóle przeżył...jest młody i to jest wielki atut.

Walcz, chłopie, walcz!!!!

Fabrice - modlimy się za Ciebie.

10:02, leszek76
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 lutego 2012
Na dwoje babka wróżyła...



Wczorajsze spotkania dwóch naszych zespołów w 1/16 finału LE pokazały, że niestety mimo ambicji i woli walki nie mamy nic więcej do pokazania.


Czuć u piłkarzy i trenerów obu polskich zespołów niedosyt i jeszcze raz niedosyt, bo była szansa na lepsze wyniki dla polskich zespołów - Sporting był słaby jak nigdy, ale dwa razy ukąsił na tyle skutecznie, by być zdecydowanym faworytem do przejścia do następnej rundy. Co do Wisły - cóż czerwona kartka w zasadzie zmusiła trenera Moskala do całkowitej zmiany taktyki na mecz.

Po tych meczach widać różnicę w wyszkoleniu technicznym i rutynie piłkarzy naszych klubów, a lig zachodnich klubów. Tym klubom dużo nie potrzeba - wystarczy kilka akcji i mecz rozstrzygają na swoją korzyść.


Natomiast naszła mnie bardzo smutna myśl - apele spikerów, groźby sędziów oraz delegatów i... wciąż lecące śnieżki w bramkarzy rywali.
Fani Wisły rzucali śnieżkami i kawałkami lodu w bramkarza i innych zawodników Standardu - sędzia w drugiej połowie wstrzymał nawet na chwilę grę, ale ostatecznie spotkania nie przerwał.
Podobna rzecz miała miejsce na stadionie Legii.

I potem nie dziwmy się, że przez kilkunastu fajansiarzy i zwykłych troglodytów uważających się za elitę kiboli mamy taką, a nie inną opinię w Europie o kibicach piłkarskich.

Dlaczego Ci prawdziwi kibice futbolu na Legii i na Wiśle sami nie zrobią porządku z tymi pustakami co psują Wam wizerunek?
NA TRYBUNACH najbardziej zagorzałych fanów obu zespołów widoczny jest od dawna brak jakiekolwiek wyobraźni.

Zepsuliście całe widowisko GŁĄBY KAPUŚCIANE!!!

Zaraz pewnie usłyszę - jak to, przecież polscy kibice są wzorem wszelkich cnót!!! To tylko niedobry TVN i wstrętna Gazeta Wyborcza szkaluje tych grzecznych chłopców!
To na pewno Żydzi albo jacyś lewacy knują kolejny światowy spisek przeciwko Polsce i elicie polskich szalikowych łyso-patriotów.


Jak wam się nudzi na meczach i nie chcecie dopingować po ludzku swojej ukochanej drużyny to idźcie do ZOO do swoich pobaratymców szympansów, lub pokażcie choć raz coś dobrego i skonsumujcie tę złą energię w dobrym celu - np. wyremontujcie za zebrane przez siebie pieniądze choćby jakiś dom dziecka niż marnować kasę na odpalanie rac na stadionach.

Weźcie się za COŚ z głową - chociaż raz!!!!


15:29, leszek76
Link Komentarze (2) »
wtorek, 14 lutego 2012
Dwa "plastusie"


Nie milkną echa zamieszania odnośnie konfliktu na linii Evra-Suarez.

Wydano już tyle opinii "specjalistów" i kibiców (nie tylko Man.Utd i Liverpoolu), a prawda jest taka, że 0baj piłkarze niestety zachowują się jak małe dzieci w piaskownicy.
Ta cała ich wzajemna niechęć pokazuje młodym adeptom futbolu,że w dzisiejszych czasach jest pozwolenie na brak szacunku dla przeciwnika czy też dla odmiennego koloru skóry.
Jak mają coś obaj panowie do siebie - niech się umówią gdzieś na uboczu i sobie po męsku wyjaśnią wszystko - jak trzeba dać sobie po mordzie i koniec tematu, a nie robić szopkę i narzekać jak stare baby na odpuście.

To, że teraz Suarez przeprasza jest dowodem by jakoś tę sprawę wyciszyć - wiele osób uważa, że to boiskowy cwaniaczek i i pewnie jeszcze nie jeden skandal wywoła.
Pewnie tak będzie, ale nie można tylko JEGO winić za ten stan rzeczy jaki miał ostatnio miejsce.

Wszyscy plują jadem w stronę Luisa, ale tak naprawdę także Patrice ma swoje w tej kwestii na sumieniu - chociażby po meczu zachowywał się jak błazen podjudzając kibiców równocześnie próbując sprowokować Luisa.
Całe te incydenty psują atmosferę i odwracają uwagę od meczu między United, a The Reds.

Mam nadzieję, że ta Saga się niedługo skończy, bo nie wnosi Ona niczego konstruktywnego, a tylko zaognia sytuację - czego przykładem były słowa Alexa Fergusona.

15:27, leszek76
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 stycznia 2012
Krytycy naszych szczypiornistów - NA DRZEWO!!!!


Dla wielu naszych rodaków 9 miejsce na ME w Serbii naszych szczypiornistów uznało za sromotną porażkę żądając przy tym wyrzucenia trenera Wenty ze stanowiska trenera kadry narodowej.
Niema sensu tego komentować - głównie na forach w internecie piszą to osoby które nie mają o szczypiorniaku ZIELONEGO POJĘCIA.

Nasz team pokazał prawdziwą waleczność, asertywność na tych ME - nie na darmo uznaje się piłkę ręczną za dyscyplinę dla prawdziwych twardzieli.
Tuż przed turniejem z kadry Biało-Czerwonych wypadło czterech bardzo ważnych zawodników - do Belgradu nie mogli pojechać: Sławomir Szmal, Marcin Lijewski, Tomasz Rosiński i Bartłomiej Tomczak.
Podczas samych ME wielkie problemy mieli Krzysztof Lijewski, Grzegorz Tkaczyk, a na koniec Mariusz Jurkiewicz - a mimo wszystko udowodniliśmy swoją rangę; przecież pokonanie Duńczyków czy też Niemców ma swoją wymowę.

Wyniki, które osiągnęła i osiąga ta drużyna są i tak dużo większe niż wskazywałaby na to liga, infrastruktura, czy budżet.
Chłopaki dali z siebie wszystko, kto grał w ręczną wie, że czasami po prostu jak się bardzo chce nie wszystko wychodzi, zwłaszcza jeśli gra się wspólnie dopiero od 2 tygodni (przypominam o brakach kadrowych).

Opamiętajcie się i cieszcie się z tego co mamy, bo kiedy odejdzie Wenta i zawodnicy, którzy obecnie grają w reprezentacji, na długo będziemy mogli zapomnieć o samym uczestnictwie w takich zawodach mimo tego, że powoli do kadry wpuszczani są młodzi zawodnicy jak Kwiatkowski czy też Syprzak - praktycznie każdy z nich miał swój dzień w trakcie tego turnieju.
To jest wielkim pozytywem i dobrze świadczy o polskiej piłce ręcznej.

Powinniśmy dzisiaj dziękować Duńczykom, którzy zdobywając tytuł ME dali naszym chłopakom szanse gry w turnieju kwalifikacyjnym do Olimpiady.
Kadra Wenty zagra w turnieju kwalifikacyjnym, który zorganizuje Hiszpania (6-8 kwietnia 2012 roku w Madrycie).
Oprócz  gospodarzy nasza drużyna zmierzy się w nim z wicemistrzami Europy - Serbami oraz Algierią. 
Według wstępnego terminarza na początek nasza drużyna zagra z Algierią, następnie z  Hiszpanią i na koniec z Serbią.
Do Londynu pojadą 2 najlepsze zespoły tych kwalifikacji - także nadal jesteśmy w grze.


19:08, leszek76
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 grudnia 2011
To będzie drugi Van Basten :)

Holandia to kuźnia piłkarskich talentów. Pomarańczowa fabryka rokrocznie wypuszcza na futbolowy rynek kolejne pieczołowicie dopracowane produkty, które nabywców znajdują wśród przedstawicieli największych europejskich ekip. Od lat o młodych piłkarzach z kraju tulipanów i wiatraków mówi się w samych superlatywach.

Wiele dobrego mówi się i pisze ostatnio o Ricky'm Van Wolfswinkel'u.

Pamiętam jeszcze jego grę dla ekipy Vitesse Arnhem (których jestem kibicem od wielu lat).

Patrząc na to, co wyrabiał już wtedy Ricky van Wolfswinkel to nie tyle nieśmiało już pukał do działu "piłkarskie talenty" - co przebojem wdarł się na szczyt listy wielkich mega piłkarskich talentów.

Do pierwszego składu przedarł się mając 19 lat i już w pierwszym roku gry w pierwszym zespole, Ricky zanotował 33 mecze i trafił ośmiokrotnie do siatki.

Potem odszedł za ponad 3 bańki do Utrechtu gdzie w 63 meczach zdobył 26 bramek powodując, że nie tak dawno wzmocnił ekipę Sportingu Lizbona za niemal 6 mln.euro.

To gracz którego atutami jest przyzwoita szybkość i przyspieszenie oraz ponadprzeciętna zwinność. Oprócz tego znany jest także ze znakomitych rzutów wolnych i rożnych.

Nie na darmo w Holandii uznawają tego chłopaka za drugiego Marco Van Bastena i nie są to słowa rzucone na wiatr.

Nie odbija Ricky'emu sodówka, w Sportingu chwalą Go za waleczność, profesjonalizm i asertywność.

Oglądanie w akcji tego chłopaka to prawdziwa przyjemność i tym bardziej będzie miło będzie oglądać tego gracza w akcji podczas dwumeczu z Legią już za kilka tygodni w 1/16 finału LE.

Wszystkie cechy psychiczne potrzebne Holendrowi są na odpowiednim poziomie i z pewnością pomagają mu w zdobywaniu sporej ilości bramek. Nie można się też przyczepić do umiejętności technicznych tego gracza.

Van Wolfswinkel ma już za sobą debiut w dorosłej reprezentacji Holandii, który miał miejsce 11 sierpnia 2010 roku w zremisowanym 1:1 pojedynku z Ukrainą. Wcześniej Ricky grał oczywiście w młodzieżowych reprezentacjach Holandii.

Z informacji jakie płyną z Holandii - to trener Oranje zamierza tego chłopaka sprawdzić w spotkaniach towarzyskich przed Euro 2012.

Przyznam, że byłbym zdziwiony gdyby Ricky'ego zabrakło na Euro 2012.


09:35, leszek76
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 grudnia 2011
Euro 2012 - Ekonomiczny "grupowy klops"

Znamy już od 4 dni naszych grupowych rywali z którymi zagramy na Euro 2012, oraz pełen terminarz gier.

Po losowaniu dla 90% kibiców, felietonistów, dziennikarzy i sporej grupy byłych i obecnych piłkarzy wniosek jest prosty – brak wyjścia z "polskiej" grupy - najsłabszej jak dla mnie w historii Mistrzostw Europy, jest NIEWYOBRAŻALNY. Rzekomo ta grupa do której trafiliśmy jest tak prosta jak obsługa cepa. NA STOJĄCO MAMY POKONAĆ TYCH GRUPOWYCH RYWALI na Euro 2012.

Ręce opadają. Chyba spora grupa tych osób zapomniała, że Czesi, Grecy i Rosjanie po pierwsze nie poddadzą meczu z Nami walkowerem, a po drugie w/w zespoły grają DOKŁADNIE tym samym stylem co My - czyli grą z kontry. My jako gospodarze jeśli chcemy coś osiągnąć na Euro MUSIMY zaatakować, a wiadomo, że atak pozycyjny to nasza "pięta Achillesowa".

Od 2 lat od kiedy selekcjonerem jest Franz gramy tak by atakować głównie z kontry. I co - nagle Smuda zmieni cały plan na Euro?

A guzik z pętelką - wystawi chłopaków do gry w ułańskim stylu "kawalerii na czołgi" i jakoś to będzie.

Naprawdę, to śmieszne, że selekcjoner przez ponad dwa lata pracy nie ma dwóch wariantów gry. DWÓCH, nie pięciu!

Mourinho ma? Ma. Guardiola ma? Ma. Capello ma? Oczywiście, że ma. Każdy ma, ale nie Smuda, bo jest zbyt ograniczony. Minusem jest też to, że ekonomicznie i marketingowo wylosowanie Rusków, Czechów i Greków to posucha i niezła wtopa.

Wystarczy poczytać nieco czeskie fora by zrozumieć, że spora część kibiców z tego kraju przyjedzie do Wrocławia na mecze swojej kadry tylko na okres spotkania i wrócą potem do siebie.

Wrocław i Warszawa nie zarobią na kibicach grupowych - władze miejskie obu miast są zdruzgotane, że takie nacje jak Anglia, Holandia czy też Niemcy pojadą na Ukrainę, a za nimi kibice.

Greccy jak i Rosyjscy kibice nie pojawią się w zbyt wielkich grupach w obu miastach.

Ja jako Wielkopolanin jestem zachwycony, że Poznań trafił z zespołami, za którymi przyjadą rzesze kibiców.

Mam dobre układy służbowe z Chorwatami i Irlandczykami z racji mojego zawodu w gastronomii. Moich znajomych z obu krajów z którymi rozmawiałem telefonicznie będzie w sumie 29 osób.

W Poznaniu NIEMA praktycznie już wolnych miejsc w hotelach dla zwykłych śmiertelników. Poszły w ciągu 48 godzin.

Ja już miałem problem ze znalezieniem wolnych miejsc dla znajomych w Poznaniu - załatwiłem dla swoich znajomych (płacąc kaucję) na okres Euro 2012 pięć domków sześcio-osobowych z pełnym węzłem kuchennym i sanitarnym w pod poznańskim Kiekrzu - nad jeziorem na terenie ośrodka wczasowego, który do niedawna był własnością firmy Herbapol - gdzie autem do centrum miasta można dojechać autem w 30 minut - podobnie na Stadion.

Kibice z Irlandii i Chorwacji to prawdziwi fanatycy którzy robią prawdziwą corridę.

Włosi też kochają futbol - to dla nich niemal religia, więc na mur beton będzie ich więcej niż wylosowali biletów na Euro.

Nie wiem czy rozentuzjazmowani kibice w naszym kraju zauważyli, ale Polska nie zarobi zbyt dużo na Euro 2012.

Najlepsze ekipy zagrają na Ukrainie - więc ekonomicznie i sportowo lepiej wylosowała Ukraina !!!
09:30, leszek76
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Siatkarskie eldorado :)


Jakże piękna jest siatkówka. To prawdziwa, czysta i wspaniała dyscyplina sportu, która przyciąga do hal i przed TV prawdziwych pasjonatów sportu. Ten kończący się rok jest rokiem polskich siatkarzy - 3 miejsce w finale LŚ, 3 miejsce w Mistrzostwach Europy, 2 miejsce w PŚ w Japonii - czego chcieć więcej?!

Zakończony wczoraj PŚ w kraju kwitnącej wiśnii dał naszym chłopakom prawo gry na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Londynie i zamiast się z tego powodu cieszyć to spora część komentarzy dziennikarzy i kibiców jak zwykle szuka na siłę mankamentów w grze i słabszej formy podopiecznych Anastasiego nawet w wygranych spotkaniach na tym PŚ . Co za ludzie!!!

Mało Wam sukcesów tej kadry?

Gdyby przed wyjazdem do Japonii ktoś powiedział, że wygramy z USA i Kubą 3:0, z Serbami czy też Argentyną 3:1 i Włochami 3:2 wielu kibiców przyjęło by to z lekkim niedowierzaniem, a i porażki z Brazylią oraz Rosją po 3:2 nie przyniosły chłopakom wstydu.

Na te sukcesy Nasi siatkarze ze sztabem szkoleniowym zapracowali ciężką harówką, a zakończony wczoraj PŚ w Japonii swoją intensywnością powaliłby słonia - grać 11 spotkań w 14 dni to prawdziwa i ciężka katorżnicza orka. To co uczynili Nasi siatkarze to było MŚ. Wielokrotnie na tym turnieju pokazali siatkarze, że są prawdziwym monolitem, grupą prawdziwych walczaków, gdzie jeden pomagał drugiemu. Gra tych chłopaków była wspaniała i wielokrotnie kiedy im nie szło przełamywali własną niemoc.

W tym PŚ siatkarze powodowali, że tłumy Polaków rankiem nie mogli skupić się na pracy i szkole. Ten PŚ potwierdził, że Andrea Anastasi zbudował zespół wyjątkowy, zdolny do zwycięstw seryjnych i zajmowania podium na dużych imprezach regularnie. Niebywała wprost koncentracja oraz mobilizacja wszystkich naszych sił w jednym, jedynym celu - dały nam obraz drużyny, która swoją niezwykle mądrą i technicznie niemal doskonałą grą pokazała najwyższą światową klasę.

Ręce same składały się do oklasków, widząc, jak nasi zawodnicy wykorzystują  swój siatkarski kunszt i potencjał poszczególnych zawodników.

Nie pozwolę GNOIĆ siatkarzy i trenera Anastasiego - jakim prawem za taką harówę jeszcze ktoś ma ich prawo krytykować?! Chyba ktoś kto NIGDY nie posmakował prawdziwej rywalizacji o stawkę i nie doświadczył ogromnego wysiłku fizycznego i psychicznego będąc pod olbrzymią presją.

Drodzy siatkarze, jesteście powodem do dumy!!! BRAWO!!!!

10:27, leszek76
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 listopada 2011
Gdzie jest Orzeł?!

Nie milknie wrzawa wokół wyrzucenia z koszulki naszego godła z Orłem w koronie. Trzeba mieć inteligencję ameby, żeby stworzyć taki projekt narodowej koszulki.

Tak naprawdę przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi tej szmaty i to będzie złota era dla Wietnamczyków na bazarach... PZPN sam skutecznie strzela sobie w stopę przed Euro tymi nowymi koszulkami bez Orła. Tylko ekonomia może chyba tak naprawdę skłonić wszystkie strony do zamieszczenia ponownie Orzełka na piłkarskich koszulkach narodowych.

Reprezentacja Polski to dobro wspólne, symbolizujące sny i marzenia wszystkich Polaków, a gra naszych piłkarzy w koszulkach bez Orła to robienie sobie z naszego kraju folwarku i jakiegoś zajazdu dla obszczymurów.
To jest skandal - powiedzmy sobie prawdę. Tak samo żenujący jest sposób, w jaki PZPN zakłamuje rzeczywistość próbując jakoś logicznie Nam wytłumaczyć ten ruch z ich strony.

Ja powiem to prosto i zwyczajnie - Konstytucja Rzeczpospolitej Polski stanowi w art. 28 par. 1, że Godłem RP jest wizerunek Orła Białego w koronie w czerwonym polu.

W oficjalnych meczach międzypaństwowych, brak najważniejszego symbolu państwowego na trykocie jest katastrofą i pajace z PZPN-u mogą sobie mówić co chcą (ich mentalność zatrzymała się przed przemianą ustrojową) - wola kibiców i (WRESZCIE) głośniejsze słowa samych piłkarzy w tej kwestii mówią aż nadto czego ŻĄDAMY - powrotu Orła w koronie na narodowe koszulki!!!!!

Brak jakichkolwiek standardów w tym dziadowskim PZPN-ie jest po prostu...właśnie czym? Bo ani już śmieszne, ani tragiczne, ani wstydliwe...po prostu stało się normą robić z siebie, tradycji polskiej piłki czy wartości jakimi się ona kieruje - idiote.

Mam nadzieję, że dzisiaj kibice nie odpuszczą i w Poznaniu podczas meczu z Węgrami będzie jeszcze głośniej w tej sprawie, choć kibiców na stadionie ma być niewiele.

Reprezentacja tylko w koszulkach z godłem narodowym.
Dla Nas kibiców godło to świętość. Nigdy nie założę trykotu ze znaczkiem PZPN zamiast godła!!!
Kibice zapowiadają m. in. na forach, że nie będą kupować nowych koszulek. W PZPN spodziewali się, że umieszczenie loga kosztem Orzełka pozwoli zapełnić związkową kasę, a wszystko wskazuje na to, że jedynym efektem tej decyzji będzie wyłącznie kolejna kompromitacja.

Panie Lato! To nie jest Pana prywatna reprezentacja, tylko Reprezentacja P O L S K I. To nie jest Stal Mielec, tylko nasze wspólne dobro. Jeśli ogół mówi, że ORZEŁ powinien być na koszulkach, to tak MA BYĆ!

Ale wiadomo, jak to się skończy... Orła nie będzie, dopingu nie będzie, zespołu nie będzie, sukcesu na EURO nie będzie. Mam nadzieję, że w takim wypadku i kasy dla PZPN nie będzie:)




09:15, leszek76
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2011
Sędziowanie....dziadowanie


Od pewnego czasu poziom sędziowania w naszej lidze delikatnie mówiąc woła o pomstę do nieba.

Ostatnie wybryki naszych sędziów w dwóch ostatnich weekendowych kolejkach "ekstraklasy" piłkarskiej pokazały dobitnie, że sędziowie dostroili się do mizerności piłkarzy i sami dali pokaz tandetności w prowadzeniu i sędziowaniu spotkań ligowych wypaczając NAGMINNIE niestety wyniki spotkań. Nie potrafią (chyba wszyscy to stwierdzimy) przyłożyć się do własnej pracy.

Ktoś pewnie zaraz odpowie, że każdy popełnia błędy. Nie każdy jednak potrafi się do nich przyznać i wziąć odpowiedzialność za nie, tylko niestety nawet przyznanie się do błędu nie zwróci już punktów drużynie która została "kopnięta w tyłek" przez arbitra.


Nie dziwię się chociażby frustracji części kibiców za taki stan rzeczy. Po co wydawać swoje pieniądze i chodzić na stadiony jak widzi się taki kabaret?

Inna grupa kibiców potem ma używanie w internecie pisząc dosyć wulgarnie i bez trzymanki zdania ośmieszające zespół przeciwny dzięki któremu dany team zyskał po błędzie arbitra komplet punktów, przecież błędy, jakie przytrafiają się sędziom w ostatnich 2 kolejkach są nie tylko skandaliczne, ale przede wszystkim fatalne w skutkach - bo w każdym wypadku wypaczyły wynik meczu (każdy wie o jakie mecze chodzi).

Jaka szkoda, że FIFA i UEFA jako "skostniałe organizacje" (do której też należy "nasz" PZPN) nie chcą wejścia nowoczesnej techniki by wspomóc pracę sędziów. Potem są przykłady totalnego kwasu jaki ma miejsce nie tylko w naszym kraju pod względem sędziowania. W zasadzie PZPN przecież tylko pozoruje walkę z korupcją i naprawę systemu sędziowania. Od momentu wybuchu całej afery PZPN - ROBI WSZYSTKO aby zamieść sprawę pod dywan. Dlatego też nie zdziwiłoby mnie specjalnie gdyby okazało się, że ta gangrena tocząca polski futbol i sprawy z beznadziejnym sędziowaniem nadal jest i będzie jeszcze długo powszechne.

Bez wymiany ludzi, bo w zmianę mentalności całego środowiska już nie wierzę, nie ma co marzyć o poprawie.Może nie można całą winą obarczać tylko sędziów, a powinniśmy skierować krytykę i domagać się zmian na samej górze? Coś mi się zdaje, że od tego trzeba by zacząć…
09:13, leszek76
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2011
Rudnev - łowca bramek


Cieszy mnie, że w naszej słabej i autentycznie beznadziejnej lidze znajduje się piłkarz z prawdziwym snajperskim charakterem i typem fightera jakim jest Łotysz Artiom Rudnev. Chłopak już w pierwszym swoim debiutanckim meczu w barwach niebiesko-białych udowodnił swoją wartość. To piłkarz który MYŚLI na boisku, umie się ustawić i zastawić na boisku w polu karnym przeciwnika. Jego silną stroną są strzały z obu nóg co już udowodniał chociażby w meczach LE w poprzednim sezonie przeciwko Juventusowi. W tym jak na razie strzela bramki jak na zawołanie , a każdy gol ma swój wyjątkowy "blask".

Już kilkakrotnie o tym piłkarzu wspominałem na kilku forach internetowych, ale widać, że spora część kibiców w Polsce nie docenia gracza z Łotwy. A to błąd. Kilkakrotnie miałem przyjemność oglądać Rudneva jeszcze w barwach TE Zalaegerszeg kiedy przejazdem do Włoch zatrzymywałem się u kuzynki, która wyszła za mąż za Węgra i mieszka niecałe 10km.od tego pięknego miasta. Artiom Rudnev to gracz naprawdę ciekawy, perspektywiczny i warty wyłożonych przez działaczy Lecha pieniędzy. Na Łotwie uważają tego młodego napastnika za ich własnego łotweskiego Torresa. I nie są to słowa bez wyrazu.

Chłopak w kraju naszych węgierskich bratanków grał wyśmienicie. Po jego odejściu do Lecha prasa węgierska była zszokowana, że władze Zalaegerszeg sprzedały napastnika który dodawał kolorytu i jakości ich lidze, a Artiom w swoim poprzednim klubie był praktycznie nie do zastąpienia w linii ataku. Mimo młodego wieku Rudnev ma poukładane w głowie, nie gwiazdorzy jak 3/4 naszych pseudo-grajków i nie szuka tanich sensacji dookoła by było o nim głośno.

Najprostszą i najszybszą metodą, by zdobyć sobie pozycję w drużynie i zyskać szacunek kibiców są gole co Artiom czyni niemal regularnie i bez większych problemów. Ważne, że podczas meczu z cichego chłopaka zamienia się w wojownika pola karnego. Nie boję się głośno powiedzieć, że z tego napastnika ekipa Lecha będzie miała sporo radości i pożytku co najmniej do końca bieżącego sezonu, gdyż niemal napewno po zakończeniu tego sezonu za naprawdę poważne pieniądze ten chłopak zmieni barwy klubowe. Już teraz mówi się, że zainteresowane pozyskaniem Go zimą mają być Atalanta Bergamo, Udinese Calcio, Juventus Turyn, Galatasaray  Stambuł, czy też najnowsza informacja...Arsenal Londyn. Na szczęście sam piłkarz mówi wyraźnie, że ma coś do wykonania w Poznaniu i nie zamierza odchodzić z Lecha. Brawo. Nie wszystko kręci się wokół pieniędzy. Ten chłopak chce coś osiągnąć, a nie lecieć na gwałt do innego klubu o uznanej nazwie. Inny nasz piłkarz wypiął by się na swój klub słysząc nazwy klubu pokroju Juvetusu czy też Arsenalu.

Styl gry w jakim gra Artiom Rudnev mogę bez cienia kozery porównać do stylu w jakim w przeszłości widać było w grze takich znakomitych napastników jak Gary Lineker, Brian Laudrup, Mario Kempes czy też Gabriel Batistuta. 

Wszyscy Ci piłkarze poza tym, że byli znakomitymi napastnikami, byli także wzorem do naśladowania dla młodych adeptów piłkarskiego rzemiosła. A Artiom niedługo może dołączyć do grona tych znakomitych napastników i nie piszę tych słów jakbym się urwał z kosmosu. Wystarczy popatrzeć na to co sobą reprezentuje Łotysz na boisku. Ten chłopak się rozwija i będzie dalej się rozwijać, bo ma ku temu podstawy i predyspozycje.

09:15, leszek76
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 września 2011
Szczęśliwy remis


Polacy jako zespół nie grał niestety dobrze w piłkę we wtorkowym meczu z Niemcami. Oczywiście problemy są i można merytorycznie rozmawiać, konfrontować się i zastanowić, czy więcej nauczyła Nas porażka 0-6 z Hiszpanią, czy przedwczorajszy remis 2-2 z Niemcami. Więcej nauczył nas remis z Niemcami. Takie jest moje zdanie. Ekipa Loewa grając nawet na pół gwizdka w zasadzie na chodzonego zremisowali z naszym praktycznie najsilniejszym składem kadry "Dyzmy".

W sumie moi drodzy dobrze się stało, że padł ten remis, bo jeszcze byśmy pomyśleli, że jesteśmy lepsi od Niemców i padałyby stwierdzenia, że wygramy w cuglach Euro 2012. A to trąciłoby leciutko "stęchlizną".

Mieliśmy bramkarza, który bronił jak natchniony i napastnika, który cofał się i rozprowadzał piłkę - reszta zagrała poniżej swoich możliwości. Dlatego niech Smuda przestanie beczeć w prasie jak małe dziecko i podziękuje Wojtkowi Szczęsnemu, że nie dostał kompromitującego 2:8, bo taki padłby wynik gdyby nie Wojtek, który udowodnił tym spotkaniem, że Boruc - i jego dziennikarska mafia która żąda jego gry w kadrze - może mu buty czyścić.

Fakt - Wawrzyniak i Peszko spartolili co się dało, o Głowackim nie wspomnę. Bez euforii, ale też bez niepotrzebnego gnojenia, bo tego w internecie pełno. Wynik był zdecydowanie lepszy niż gra. Strzeliliśmy Niemcom 2 bramki i chociażby z tego powinniśmy się cieszyć.

Mijają lata, a my nie zagraliśmy tak naprawdę ani jednego dobrego meczu, w którym gralibyśmy w piłkę, a nie tylko ją kopali do przodu. Przypomnę tylko, że za Beenhakera wygraliśmy z Portugalią w Chorzowie po bezsprzecznie najlepszym meczu w ostatnich kilkunastu latach. Przypomnijcie sobie jak wtedy GRALIŚMY!!! Brazylią nigdy nie będziemy, ale wierzę, że pokażemy jeśli nie teraz to na Euro 2012 chociaż namiastkę prawdziwego futbolu.

Inna sprawa to zachowanie kibiców- gwizdy na Lahma gdy czytał o fair play, gwizdy na Podolskiego, cała ta wroga atmosfera wobec Niemców - żenada. Nie potrafił ktoś na stadionie zrozumieć, że wojna skończyła się ponad 60 lat temu. Jeśli juz jestem w temacie kibiców to cała otoczka meczu kadry na PGE Arena w Gdańsku wyglądała i brzmiała jak na festynie kółka różańcowego w Pcimiu Dolnym.

PS. Z tym "Kakao" to Szpakowski pojechał na maksa. Wstyd - okaże się, że popularny Szpak jest rasistą.

09:26, leszek76
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 września 2011
ALL BLACKS i wszystko jasne :)


Za 8 dni dla WSZYSTKICH fanów rugby w Nowej Zelandii rozpocznie się Puchar Świata - najważniejsza impreza na którą czeka się 4lata(podobnie jak na piłkarski mundial). Głównym trofeum jest 38-centymetrowej wysokości pozłacany Puchar Williama Webba Ellisa, nazwany tak na pamiątkę ucznia szkoły w miejscowości Rugby, uważanego za twórcę gry. Na trofeum wygrawerowane są nazwy drużyn triumfujących w przeszłości w Pucharze.

Aktualnymi mistrzami świata są rugbyści RPA, którzy wygrali turniej w 2007 roku we Francji. W Nowej Zelandii wystąpi 20 reprezentacji podzielonych na cztery grupy i zapowiadają się bezsprzecznie najlepsze zawody w historii. 

Wiadomo nie od dzisiaj, że w Nowej Zelandii rugby jest sportem narodowym, a "All Blacks" od wielu już lat nie byli zwycięzcami Pucharu Świata (ostatnia raz wygrali w 1987 roku).


Na nieco ponad tydzień przed rozpoczęciem turnieju o Puchar Świata w rugby, który rozgrywany będzie na 13 stadionach Nowej Zelandii, sprzedanych zostało już....milion biletów. To już pokazuje czego możemy być świadkami w tym pięknym i urokliwym kraju. Jestem od lat wiernym fanem "All Blacks" i podobnie jak mieszkańcy Nowej Zelandii wierzę gorąco w sukces ich drużyny.


Rugbyści "All Blacks" znani są z  Maoryskiego tańca "HAKA-Ka mate" wykonywanego przed każdym meczem ich drużyny. Kto Go nie widział - niech żałuje. Nie wiem jak Wy drodzy blogowicze, ale ja stojąc naprzeciw takich fanatyków trochę bym miał drżące łydki.

Nie można zapominać o innych faworytach do zdobycia Pucharu Williama Webba Ellisa. Francja, Szkocja, Anglia, Fidżi, RPA czy też Argentyna (która była rewelacją poprzedniego PŚ we Francji gdzie zajęli 3 miejsce) to ekipy których nikt niema prawa lekceważyć.

Polsat Sport będzie na żywo przekazywać bezpośrednie relacje z Nowej Zelandii. Kto nie posiada dekodera Polsatu może za pomocą talerza satelitarnego PŚ obejrzeć na kanałach- ESPN Star Sports lub ITV 

Rugby - TO SPORT TYLKO DLA PRAWDZIWYCH FACETÓW!!!! Nie to co sflaczałe NFL, gdzie zawodnicy biegają jakby byli w zbroi, opatuleni w ochraniacze - banda cieniasów.

09:26, leszek76
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4